Wybiegliśmy na pole. Zapraszamy do salonu w Krakowie przy ul. Lwowskiej 1 lok. 5! ZNAJDŹ NAS
Inni dają 2-3 lata? My dajemy 4! Wybrane produkty Garmin z czteroletnią gwarancją SPRAWDŹ
Fenixy Pro w jeszcze niższych cenach. Skorzystaj i bądź PRO ZOBACZ
Opublikowany :
2021-08-07 10:41:46
Kategorie :
Zdrowie
, Zegarki sportowe
Jako osoby biegające, często spotykamy się ze stwierdzeniami osób, które za tego typu aktywnością nie przepadają: „to zbyt męczące”, „to za trudne”, „nie mogę oddychać już po kilkudziesięciu metrach”.
Najczęstszym powodem, jest „rzucanie się” na zbyt długi dystans i bicie rekordów prędkości już przy pierwszym wyjściu na trening.
Więcej i szybciej (zwłaszcza w początkowych etapach treningu), wcale nie oznacza lepiej.
Na początek, możemy pozwolić sobie na bardzo wolne tempo, które wbrew pozorom, da nam dużo więcej pod względem treningowym, niż szybki bieg w granicach wytrzymałości, po którym zalegniemy na tydzień na kanapie z myślą „nienawidzę biegać” :)
Porad dla osób początkujących mamy wiele (jak chociażby wzmocnienie mięśni, zanim zaczniemy przygodę z regularnym bieganiem), co chętnie zaprezentujemy w kolejnych wpisach, w tym jednak skupimy się na metodzie marszobiegów.
Jak sama nazwa wskazuje, są to odcinki biegu, przeplatane marszem.
W początkowych etapach, kiedy budujemy kondycję, zazwyczaj jest odwrotnie – więcej maszerujemy, niż biegniemy, aby następnie wydłużać odcinki biegowe, a skracać te związane z marszem.
Marszobiegi sprawdzą się świetnie dla osób, które nie miały wcześniej do czynienia z bieganiem, ale i dla takich, które wracają do biegania po dłuższej przerwie czy kontuzji.
Dobrze sprawdzą się także dla osób z nadwagą, ze względu na to, że spalają więcej kalorii niż podczas spaceru, a jednocześnie nie obciążają tak mocno stawów, jak podczas biegu ciągłego.
Przygotowanie do biegania techniką marszobiegów stosuje np. znany pewnie wszystkim biegaczom Jeff Galloway – autor wielu publikacji dotyczących biegania dla początkujących czy przygotowań do maratonu metodą „run, walk, run”.
W zgodnych zegarkach Garmin, po uruchomieniu treningów Garmin Coach, możecie wraz z Jeffem przygotować się do biegu na 5, 10 i 21 km – nawet od zera.
Więcej na temat Garmin Coach wraz z listą kompatybilnych zegarków, możecie przeczytać tutaj: https://www.eazymut.pl/blog/garmin-coach-n50
Siłę biegową, interwały, długie wybiegania – tego typu treningi polecamy zostawić na późniejszy etap biegania. W pierwszej kolejności wystarczy skupić się na budowaniu formy i wydolności, w czym pomogą nam właśnie marszobiegi.
Odcinki zarówno marszu, jak i biegu należy wyznaczyć w zależności od aktualnej formy i kondycji.
Istotne jest to, aby zarówno odcinek marszu, jak i biegu trwał w każdej serii tyle samo czasu, czyli np. jeżeli w pierwszej serii idziemy 10 minut i biegniemy 5 minut, to ważne, aby przez kolejne powtórzenia wytrzymać tyle samo – nie rzucajmy się na 15 minut biegu w pierwszej serii, aby w kolejnej nie być w stanie zrobić nawet 5 minut.
Kolejnym ważnym aspektem treningu jest to, aby podczas etapu biegu nie doprowadzać do zadyszki – nie mają to być interwały, gdzie biegniemy z całą swoją mocą. Powinniśmy truchtać nieco szybciej, niż idziemy. Jeżeli podczas etapu biegu, jesteśmy w stanie prowadzić rozmowę, to znaczy, że biegniemy właściwym tempem.
Można także jako wyznacznik etapu biegu uznać tętno, jeżeli monitorujemy je za pomocą czujnika. W zegarkach firmy Garmin, taki swobodny bieg mieści się w strefie drugiej – możemy w tym celu ustawić na tarczy zegarka pole danych „Tętno” i obserwować zegarek lub ustawić alert dotyczący strefy tętna, w której chcemy biec i zwalniać za każdym razem, gdy zaczniemy wychodzić poza drugą strefę.

Przykładowy trening metodą marszobiegów, może wyglądać tak:
Rozgrzewka: 10 minut
Na tym etapie przygotowujemy nasz organizm do czekającego go wysiłku fizycznego. Możemy maszerować szybkim tempem i wykonać kilka ćwiczeń przygotowujących organizm do aktywności – wszelkie krążenia, pajacyki itp. są tutaj mile widziane.
Istotne jest, aby nie pomijać tego etapu – to m.in. rozgrzewka pomaga zapobiegać kontuzjom.
Trening właściwy: 30 minut (3' trucht + 7' marsz) x 3
Ten etap modyfikujemy w zależności od naszej kondycji. Dla przykładu może to być np.
5 min truchtu na zmianę z 10 minut marszu, powtórzonego w 4 seriach, co daje nam w sumie 20 minut biegu i 40 minut marszu.
My jednak na początkowych etapach, jeżeli dopiero zaczynamy przygodę z bieganiem, polecamy 30 minut treningu – 3 minuty truchtu na zmianę z 7 minutami marszu, powtórzonymi w 3 seriach.
Kiedy czujemy, że nasza wydolność i siła się zwiększa, możemy dokładać dodatkowe minuty do biegu, a odejmować je z marszu, co doprowadzi nas do 30 minut biegu ciągłego.
Schłodzenie/rozciąganie: 10 minut
Po treningu właściwym najlepiej poświęcić kilka minut na uspokojenie oddechu podczas spokojnego marszu i wykonać kilka ćwiczeń rozciągających, aby zapobiec, chociażby przykurczom mięśni.


Tego typu trening możemy ustawić w aplikacji Garmin Connect, a następnie przesłać do zegarka, dzięki czemu nie musimy kontrolować, czy już powinniśmy przejść do marszu, czy biegu — zegarek po ukończeniu etapu, zasygnalizuje dźwiękiem lub wibracją o tym, że przechodzimy do następnego etapu.
Aby treningi przyniosły oczekiwany efekt, polecamy wykonywać je 3-4 razy w tygodniu i nie zapominać o regeneracji – lepiej wykonać mniej treningów, niż na siłę wykonywać kolejne, jeżeli jesteśmy zmęczeni.
W najnowszych urządzeniach Garmin i w Suunto 9 dostępna jest opcja Firstbeat, która pomaga nam oszacować czas potrzebnego odpoczynku.
Przeczytaj również wpis blogowy na temat regeneracji po treningu`!
Dzięki metodzie marszobiegu stopniowo adaptujemy nasz organizm do zwiększonego obciążenia treningowego — przygotowujemy nie tylko mięśnie, ale także oddech i układ sercowo-naczyniowy. Odbywa się to w sposób spokojny, dzięki czemu unikamy drastycznego szoku dla organizmu, jakim jest bieg ciągły bez przygotowania.
Nawet jeżeli nie zależy Wam na rozpoczęciu przygody z bieganiem i pokonywaniu długich dystansów, polecamy wpleść kilka treningów marszobiegowych w swoją codzienną rutynę – są one większym urozmaiceniem niż zwykły spacer, a i znaczna poprawa humoru gwarantowana, dzięki wydzielającym się potreningowym endorfinom. :)